Dęby zamiast palm w Los Angeles?
Najbardziej rozpoznawalnymi symbolami Los Angeles, oprócz gwiazd filmowych i pięknych plaż są niewątpliwie kojarzące się z tropikami palmy. Większość z nich sprowadzono z ich naturalnych środowisk do miasta w początkach XX wieku oraz w późniejszych latach, głównie z myślą o Letnich Igrzyskach Olimpijskich w 1932r. Palmy w L.A. stały się nieodłącznym elementem miejscowej flory. Tereny, na których je posadzono są szczególnie pożądane przez nabywców nieruchomości, jako że symbolizują luksus, tym samym podwyższając wartość działek. Nie potrafimy sobie wyobrazić pocztówek z Bulwaru Zachodzącego Słońca bez palm w tle. Niestety ta sytuacja za jakiś czas może się diametralnie zmienić.
Z powodu starości i chorób z ulic i parków znikają jedne palmy po drugich. Według szacunków w 2006r. 42% Daktylowców Kanaryjskich (Phoenix Canariensis) rosnących w mieście było chorych, obumarło lub obumiera. Grzyby wywołujące chorobę powodują również skażenie gleby, więc ponowne sadzenie tych samych gatunków nie ma sensu, gdyż rośliny niewątpliwie zachorują. 
Władze miasta w 2006 roku zadeklarowały wdrożenie nowego programu, mającego na celu posadzenie w ciągu pięciu następnych lat miliona nowych drzew. Conajmniej kilka czynników sprawiło, że nie będą to niestety palmy. Miasta przede wszystkim nie stać na drogie palmy. Oprócz tego dochodzi ich podatność na miejscowe choroby grzybowe oraz fakt, że smukłe pnie nie zapewniają wystarczającej ilości cienia, stwarzając jednocześnie zagrożenie dla otoczenia, gdy rośliny są chore. Niektórzy eksperci twierdzą, że palmy z uwagi na mniejszą ilość liści nie pochłaniają tak dużej ilości zanieczyszczeń miejskich jak drzewa liściaste.
Wybór władz padł na około 60 gatunków, które zastąpią palmy. Są to między innymi na... dęby, które naturalnie występują w Kalifornii. Zapewniają więcej cienia, bardziej poprawiają jakość powietrza i wody. Problem w tym, że nie wyglądają egzotycznie.
Nie wszystkie palmy są zarażone i nie ma niebezpieczeństwa, że nagle wszystkie znikną z miejskiego krajobrazu. Jednak niektóre dzielnice w najbliższych latach mogą wyglądać zauważalnie inaczej, jeśli sytuacja nie ulegnie poprawie.
Niewykluczone, że z pomocą miastu przyjdzie nauka, dostarczając odporną na chorobę odmianę Daktylowca, lecz czasu jest coraz mniej. Czy to oznacza, że za kilkanaście lat pocztówki z Los Angeles przedstawiać będą dęby? Czas pokaże.
Źródło: palmiarnia.info / USA Today / Pravda
Foto: Fanghong Wikimedia
