Ostatnio wpadl mi w rece ciekawy artykul odnosnie wkopywania palm w doniczkach (dołowania), zamiast sadzenia bezposrednio do ziemi. Autor opisuje zalety tej metody i jej przewagi nad standardowym sadzeniem. Glowna przewaga wg niego jest brak stresu zwiazanego z przesadzaniem, a co za tym idzie nieprzerwany wzrost, juz od momentu zakopania doniczki w ziemi. Doniczka powinna oczywiscie miec otwory w dnie, aby korzenie mogly kontynuowac wzrost.
Rezultaty byly zaskakujace: otoz palmy zadołowane rosly duzo szybciej i lzej zniosly zime, niz te posadzone bezposrednio w ziemi.
Przeciwnicy tego rozwiazania twierdzili, ze eksperyment nie jest miarodajny, gdyz byl przeprowadzany w zbyt cieplej strefie klimatycznej (jako, ze byla to Kalifornia) oraz ze nie wybrano palm bardzo mrozoodpornych, jak np. szorstkowiec fortunego.
Artykul jednak daje duzo do myslenia.
Ktos juz testowal takie rozwiazanie? Na wiosne postaram sie przeprowadzic taki eksperyment na jukach, chociaz nie jestem przekonany czy rezultaty beda podobne, jak u autora artykulu. Sadze, ze palma w doniczce sie dusi.


